Foto blog trzech kocich zapaśników widziany oczami ich sługi uniżonej ...
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Tagi


Najlepsze Blogi

Kocie Blogi :)










od25.o3.2011




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Kicia

poniedziałek, 09 lipca 2012

Pamiętacie "Pocztową" Kicię ?

Pod koniec zimy do końca marca mieszkał u niej dziki lokator -niejaki Kiciuś zwany Kić-Miciem ...

Niestety zginął tragicznie zaraz po tym jak się z nim zaprzyjaźniłam :(((

Nie zdążyłam mu pomóc ...:(

Z tydzień temu Kicia przy karmieniu znowu zaczęła się dziwnie zachowywać .

Bała się podejść do miseczki ,ciągle spoglądała na wejście do jej piwnicy - nad miseczką - tak jak wtedy gdy w jej piwnicy był inny kot ...

Wiosną jak przychodziły pod okno innej domowej kotki obce kocury ,też czasem bezczelnie gościły się w Kici piwnicy .

Był bardzo duży czarny kocur -co wyglądał jakby stoczył nie jedną bitwę i taki sam groźnie wyglądający niemal cały biały(brudny jak-nie-wiem-co) kocurro .

Oczywiście czasem też dostały coś do jedzenia ,bo pomimo postury ,bidnie wyglądały bardzo .

Oba dzikie dzicze , na szczęście wróciły skąd przyszły po zalotach ;)

No i spokój był do teraz.

Najpierw myślałam że to ten czarny co na zaloty wiosną przychodził .

Ale jak mi mignęło to Coś , to jednak chyb było mniejsze i czarniejsze . Ale nie udało mi się tego zwierza zobaczyć dłużej niż sekundę ...do wczoraj ;)

Jak nosiłam w tygodniu jedzenie Kici ,to stałam przy niej aż zjadła ,nakładałam kolejną porcję i odchodziłam .

Potem jak odeszłam i już byłam daleko wyskakiwał czarny kotek i zaczynał jeść . Już na samym początku widziałam że kotek nie staje na przednią łapkę :(

Dwa dni temu widziałam jego żółte oczy przez tą szparę w wejściu do piwnicy . Niecierpliwił się kiedy będzie mógł zjeść swoją porcję ;)

Ale nie wyjdzie przy mnie za żadne skarby. Nawet jak staję dalej to nie mogę spojrzeć w jego stronę ,bo zaraz zwiewa z powrotem do piwnicy . Jak ktoś przechodzi blisko to też zmyka .

Może to i dobrze na razie ,bo przynajmniej w piwnicy ma bezpiecznie . Ale nie wiem co z Kicią .

Nie wiem czy jak pada i jest burza ,czy tam wchodzi ?

Tydzień temu zaaplikowałam jej PROFENDER , bo futerko jakieś liche i w ogóle chuda jakaś się zrobiła ...

No ale wróćmy do Cosia ;)

Doszłam do wniosku że jedyna szansa żeby go zobaczyć to niedziela -bo spokój ,ludzie na Pocztę nie chodzą ,można spróbować zrobić zdjęcia z daleka :)

No i mam ,proszę zobaczyć dziką dzicz ,czarne cudne COŚ :))

Nawet pokazał tą chorą łapkę . Już na nią staje ,znaczy się jest lepiej :)

A łapka wygląda jakby coś się stało między paluszkami.

Albo to człowiek zrobił ,albo(tak sobie wydedukowałam) kotek przyjechał pod maską czyjegoś samochodu i może gdzieś go przypiekło.

Na focie wygląda jakby się już nieźle zagoiło .

Zobaczcie sami :

Nazwałam na razie Coś (bo nawet nie wiem ,czy dziewczynka ,czy chłopak ?) Oby nie dziewczynka ,bo będzie kłopot ....-//

Ale po kolei ,najpierw karmię Kicię ;)

Kicia sprawdza czy Coś nie wychodzi ...

 

Znowu szykuje się kuracja antybiotykowa bo oczko i nosek gorzej ... :(

 

 

Zagląda ,czy nie zagląda ?

A to mu zostawię co nieco ...

 

 

A w tym momencie już do miseczki szykuje się Coś ;) Stałam niemal tyłem i z oddali robiłam foty ...

 

 

 

 

 

 

I musiałam zejść z jego widoku żeby wyszedł do miseczki ...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Śliczne to Coś prawda ? Ciekawe czy kiedyś da mi do siebie podejść ...dotknąć ?

Wtedy można by pomyśleć co dalej z kotkiem robić .

Tagi: coś Kicia
10:15, amyszka , Kicia
Link Komentarze (17) »
wtorek, 19 czerwca 2012

Jak co dzień o tej samej porze poszłam dziś nakarmić Kicię .

Nałożyłam jedzonko ,pogłaskałam i skierowałam się do kosza na śmieci , gdy do Kici  podeszła wesoła rodzinka i jeden z ich dzieciaków ją pogonił  !

Smarkacz ,taki ze cztery lata . Oczywiście zwróciłam malcowi uwagę że tak nie wolno robić !

I co na to wesoła rodzinka ?

Mamuśka z pyskiem wyskoczyła że czemu ja jej dzieciakowi uwagę zwracam ?! Na to ja, że to Ona powinna mu zwrócić uwagę ! No i zaczęło się ...

Cała rodzinka się włączyła (było kila osób ,prócz dzieciaków ) i jeden przez drugiego !

Na koniec mamuśka z wielką pretensją do mnie że co , ja nie wiem - że przecież nie wolno dokarmiać zwierząt ? !

No to mnie dopiero wkurzyło ! ! !

Jak tu z kimś takim dyskutować ?

Próbowałam odpierać ataki ,ale nie było z kim gadać ...

Chciałam im nawrzucać ,ale nie chcę żeby się mścili na Kici ,ale tak mnie świerzbiło !

Ech...

Dla takich ludzi martwy kot to zapewne problem rozwiązany ,a tacy ludzie jak my to świry -/

A myślałam że już jest lepiej ... :(

 

Domyślam się skąd taka wiedza ...

Niektóre osiedla ustalają własne prawa - tak zwane państwa w państwie . Ale to nie ma nic wspólnego z prawem . O takim incydencie był wpis na miau .

Cytaty z Ustawy o ochronie zwierząt  i z tego wątku miau :

 "Zwierzę, jako istota żyjąca zdolna do odczuwania cierpienia, Nie jest rzeczą.Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. (Art. 1 p. 1 ustawy o ochronie zwierząt)

Wolno żyjący kot domowy w świetle ustawy o ochronie zwierząt

Kot domowy wolno żyjący:

1) NIE JEST DZIKI, bo byłby samowystarczalny, a wtedy pomoc człowieka nie byłaby mu konieczna: (art. 4 p. 21 mówi, że zwierzęta dzikie to zwierzęta nieudomowione, żyjące w warunkach niezależnych od człowieka – natomiast kot wolno żyjący bez zamierzonej lub mimowolnej pomocy człowieka nie jest w stanie przeżyć pełnej liczby lat biologicznych, czyli około 15 lat);

2) NIE JEST BEZDOMNY, bo wtedy jego miejsce byłoby w schronisku; (art. 4 p. 16 mówi, że zwierzęta bezdomne to zwierzęta domowe lub gospodarskie, które uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia ich właściciela lub innej osoby , pod której opieką trwale dotąd pozostawały). Kot domowy wolno żyjący, którego spotykamy w miastach to zwierzę udomowione przez człowieka przed tysiącami lat, tradycyjnie przebywa w pobliżu ludzi (art. 4 p. 17).

Nie można jednak wskazać jego konkretnego właściciela, jest więc zdany na opiekę społeczeństwa. W imieniu społeczeństwa, zgodnie z art. 1 p. 3 organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego powinny podejmować działania na rzecz ochrony zwierząt, współdziałając z odpowiednimi instytucjami i organizacjami, także z administratorami domów i wspólnotami mieszkaniowymi. Humanitarne traktowanie, zagwarantowane wszystkim zwierzętom przez art. 5 ustawy wymaga uwzględnienia potrzeb zwierzęcia i zapewnienia mu opieki i ochrony (art. 4 p. 2) a także gwarantowanych przez art. 4 p. 15 właściwych warunków bytowania, czyli możliwości egzystencji zgodnie z potrzebami gatunku.

Potrzeby życiowe wolno żyjącego kota domowego wymagają solidnego schronienia przed wiatrem, mrozem i opadami pod dachem człowieka. Zwierzę to musi korzystać z wolnego dostępu do ludzkich zabudowań, na przykład poprzez zamontowanie w budynku mieszkalnym uchylnego okienka – drzwiczek dla kotów. W ten sposób unikniemy wyziębiania piwnic zimą. Zatem sąsiedztwo wolno żyjących kotów domowych winniśmy uznać za naturalne a, zapewnienie im odpowiednich warunków życia, zgodnych z potrzebami gatunku, należy do obowiązków administracji i władz miasta, właścicieli i zarządców budynków mieszkalnych, do obowiązków każdego z nas, ponieważ ustawa o ochronie zwierząt nikogo nie zwalnia od konieczności jej przestrzegania a każdemu zwierzęciu daję niezbywalne prawo do humanitarnego traktowania przez człowieka.

Zapewnienie opieki i ochrony wolno żyjącym kotom domowym to także ich dokarmianie. Nikt nie może nam zabronić opieki nad wolno żyjącymi kotami domowymi, jesteśmy wręcz do takiego zachowania zobowiązani ( art. 6 p. 2 podp.10 mówi, że przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, np. przez utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania). Dokarmiając jednak wolno żyjące zwierzęta nie możemy zaśmiecać miejsc publicznych. Prawo nie definiuje jakie zachowania można uznać za zaśmiecanie, decyduje tutaj potoczne znaczenie tego słowa. Na pewno nie chodzi jednak o ewentualne zanieczyszczenia lub szkody wyrządzone przez dokarmiane koty, ponieważ nie są one pod naszym „nadzorem” (art.144. kodeksu wykroczeń), nie „chowamy ich” ani się nimi nie „posługujemy” (art. 431 kodeksu cywilnego)."

Wolno żyjący kot domowy stanowi niezbędny i cenny dla człowieka element miejskiego ekosystemu. Pełni rolę sanitarną chroniąc nas przed plagą gryzoni. Kot nie musi polować na gryzonie, wystarczy sama jego obecność aby gryzonie przeniosły się w bezpieczniejsze dla nich miejsce. Izolowany od ludzkich siedzib staje się natomiast po części szkodnikiem polującym głównie na ptaki. Władze niektórych miast, np. Warszawa, Rzeszów, uznały już obecność kotów w mieście za stan naturalny i dofinansowują ich dokarmianie, sterylizację, wydają odpowiednie rozporządzenia dotyczące udostępniania pomieszczeń piwnicznych. Człowiek powinien być odpowiedzialny za to, co oswoił, nie tylko ustawowo, ale i cywilizacyjnie.

Całość Ustawy o ochronie zwierząt jest tutaj

czwartek, 29 marca 2012

Kić-Micia już nie ma :(((

Jeszcze wczoraj wieczorem go miziałam ...

Dziś poszłam jak zwykle przed obiadem nakarmić koty .

Była tylko Kicia .

Nakarmiłam, pomiziałam .

Drugi pojemniczek z jedzeniem zabrałam ze sobą .

Zawsze tak robiłam jak był tylko jeden kot.

Wracając z obiadem i zakupami zazwyczaj spotykałam drugiego kota i wtedy go karmiłam .

Idąc po obiad ,ze 100 metrów za domem ,na poboczu w trawie ... ;(((((

Nie mogę przestać ryczeć ...

Tak bardzo chciałam mu pomóc znaleźć dom i nie zdążyłam ...

Nigdy nie spotkałam tak przyjaznego kota.

Ujął mnie za serce bardzo ,dlatego czuję się tak, jakbym straciła własnego kota ...

 
1 , 2 , 3